Recenzja: Laugh With Me Lee Lee, Benefit

Share this Post Share to Facebook Share to Twitter Email This Pin This
Witajcie!

W te Święta prezenty, które otrzymałam (LINK) były trafione w 100% ! Otrzymałam między innymi zestaw Benefit, który składał się z perfum oraz 3 miniaturek kosmetyków do twarzy.


Dziś pierwsza na moim blogu recenzja perfum. 

 Laugh With Me Lee Lee

Jest to zapach z kolekcji Crescent Row, nazwa podchodzi od nazwy słynnej brytyjskiej ulicy Royal Crescent w mieście Bath pod Londynem. 



Historia powstania tych perfum jest bardzo interesująca:

Widok ulicy Royal Crescent stał się inspiracją do stworzenia w 2009 roku  linii zapachów Crescent Row. Była ona kreowana przez dwa lata, a stworzył ją znany kreator perfum Francois Demachy. Historia sąsiadek mieszkających na Crescent Row, każda o wyjątkowej i nietuzinkowej osobowości zaowocowała powstaniem Lee Lee, Belli, Giny, Evy, Giny i Sashy. Każdy z zapachów dopasowany do osobowości, został zamknięty w butelce w kształcie shakera do drinków z lat 20-tych, który Annie i Maggie znalazły na strychu u babci. Jesteś jak Lee Lee – romantyczna, słodka i pełna życia, pachnąca jaśminem i lilią, czy może jak Gina – zmysłowa i prowokacyjna, pachnąca różowym pieprzem i paczulą? Znajdź swój zapach dopasowany do osobowości i upodobań, a z pewnością wnet zamieszkasz na Crescent Row!
 


Opakowanie od razu przykuło moją uwagę, jest w kształcie shakera. Mam identyczny, tyle, że większy i srebrny. Flakonik jest poręczny i ma solidne zamknięcie, nie to co mój shaker, z którego wycieka drink, kiedy nim kręcę i trzęsę :P



Mój flakonik, ma pojemność 50 ml. Jest wygodny do noszenia w torebce, większe pojemności są jednak za ciężkie, a mniejsze najczęściej nie opłacalne przy kupnie.



Na początku pomyślałam, że jest to zapach dla mnie za słodki, ale po pewnym czasie okazało się, że jest lekki, delikatny i łatwy do noszenia. Owszem jest to zapach kwiatowy, ale lżejszy i bardziej dorosły niż myślałam na samym początku. Na początku wyczułam wyraźną nutę melona i pomarańczy. Po kilku godzinach wyczułam delikatny biały kwiatowy mix lilii i jaśminu, następnie przechodził powoli w miękką mieszankę bursztynu i drzewa sandałowego.

Podsumowując jest to świeży i radosny zapach. Słodki, ale nie za słodki! Zapach dla kobiety romantycznej, słodkiej i pełnej radości, pachnie cytryną, lilią i jaśminem.


Nuty zapachowe:
nuta głowy: liście czarnej porzeczki, melon, cytrusy
nuta serca: fiołek, lilia, jaśmin
nuta bazy: bursztyn, sandałowiec, ambra


Cena: ok 250 zł / 50 ml
          ok 160 zł / 30 ml

Do kupienia między innymi w Sephorze.

Buziaki, Amethyst ;*

17 komentarzy:

  1. strasznie drogie.. ale pewnie warte swej ceny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. brzmi fajnie a opakowanie przyciąga wzrok :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapach dla mnie pewnie zbyt słodki, ale za to opakowanie straszliwie mi się spodobało. Idealne, by komuś sprezentować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie wyglądają te perfumy
    Połączenie lilii i sandałowca - brzmi bardzo ciekawie muszę je powąchać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam ten zapach, mam też Sashę, która jest dopiero słodka :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Opakowanie cudne jest, więc i pewnie zapach świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. w ogóle benefit ma świetne opakowania :D strasznie przyciągają oko :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wąchałam zapach Sasha, bardzo mi się podobał.
    Ale teraz mam fazę na Chloe i wątpie żebym zdradziła te perfumy z jakimikolwiek innymi :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Opakowanie mnie ujęło choć sam zapach nie do końca w moim guście ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Drogi, ale z tego co widzę, opłacalny. No i piękne ma opakowanie, a ja jestem jak sroczka i jak coś mi się spodoba, to od razu chcę to mieć :) Zapraszam do mnie ( i liczę na poradę odnośnie notki:) )

    OdpowiedzUsuń
  11. No zaskoczylas mnie, tez sprawilam sobie zestawik Benefita jakis czas temu, ale nie mialam pojecia, ze procz kolorowki sa tez zapachy.

    OdpowiedzUsuń
  12. wow ,świetny blog! ciekawe recenzje i zdjęcia, będę odwiedzać i to często:)
    obserwuję<3

    OdpowiedzUsuń
  13. historia powstania perfum jest naprawdę niezwykła :)
    opakowanie bardzo mi się podoba, nie przepadam za słodkimi zapachami, ale musiałabym go "ponosić" by zdecydować ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :* Zapraszam do obserwacji oraz polubienia mnie w Social Media :)