Jak zmotywowałam się do ćwiczeń i diety

Share this Post Share to Facebook Share to Twitter Email This Pin This
Ćwiczenia, dieta, zdrowy tryb życia, wszędzie jest o tym głośno, na pewno się ze mną zgodzicie!? I wiecie co, to extra! Gdyby nie ta moda, wszechobecna motywacja i mnóstwo innych rzeczy z tym związanych, pewnie do dziś nie ruszyłabym tyłka i nie osiągnęła tego, co już udało mi się zrobić. Za kilka dni stuknie pół roku, od kiedy ćwiczę i zdrowo się odżywiam, jesteście ciekawi ja się do tego zmotywowałam i utrzymałam w moich postanowieniach?
1. Znalazłam sport, który polubiłam na tyle, że coraz bardziej wciąga mnie ta aktywność. Jazda na rowerze to właśnie to, co uwielbiam i jest moim nr 1! Potem doszły treningi w domu, na początku nie było łatwo, ale polubiłam i to.

Nie możecie się zmuszać, robić czegoś, co nie sprawia Wam przyjemności. Ja np nie lubię i nigdy nie lubiłam biegać, próbowałam, ale to nie dla mnie. Znajdźcie sport, który będzie sprawiał Wam radość! 

2. Pamiętajcie, że zdrowa dieta to nie głodówka! Jem 5 zbilansowanych posiłków dziennie i szczerze mówiąc nigdy "tyle" nie jadłam. Czasem mam wrażenie, że "ciągle jem", więc jeśli jem aż 5 razy dziennie, to czy przypomina to katorżniczą dietę? Nie i to jest kolejna moja motywacja!

3. Od zawsze lubiłam gotować, piec, ogólnie mówiąc pichcić w kuchni i teraz rozwijam tam skrzydła. Kiedyś piekłam zwyczajny sernik, teraz robię go w wersji fit i tak można prawie ze wszystkim. Inspiracje znajduję w internecie, w szczególności na Instagramie, ale także na blogach i od jakiegoś czasu w książkach kucharskich. Podczas zdrowej, zbilansowanej diety podszkolicie swoje umiejętności kucharskie i jestem pewna, że przygotowywanie kolorowych, zdrowych posiłków sprawi Wam mnóstwo radości. Nigdy więcej nie będziecie mieli ochoty wrócić do monotonnych posiłków. Kolorowy talerz uzależnia!
4. Gadżety, to kolejna rzecz, która mnie motywuje i sprawia, że mam ochotę na więcej i więcej! Shakery, kubki i inne kolorowe akcesoria, które są teraz na rynku to żyła złota dla sprzedawców, bo każda #fitgirl chce je mieć, a wiecie dlaczego? Bo jesteśmy srokami, lubimy wszytko co kolorowe i błyszczące. Czy nie wspaniale jest zacząć dzień od wypicia kawy w kubku z napisem "Nie jesteś stworzona do przegrywania mała!"? Albo też zabrania na siłownię Shakera z napisem "Rusz dupę!"? Na pewno wiecie o czym mówię :)

5. Otaczajcie się pozytywnymi ludźmi, którzy będę Was dopingować! Oczywiście Wy tu jesteście najważniejsi, róbcie to dla siebie, ale kiedy Wy jeszcze nie zauważycie pierwszych efektów, to ludzie zrobią to za Was i będzie to tak dopingujące, że nie będziecie mogli przestać działać. Ja mam to szczęście, że otacza mnie mnóstwo kibicujących mi ludzi, którzy dają mi energię, a ja oddaję im ją podwójnie! Czasem nawet nie mamy pojęcia, że nasz sukces i efekty dają motywację innym!

6. Obserwujcie profile, które motywują, sprawiają, że powiecie " Ja też tak mogę!". Kiedy będziecie mieli gorszy dzień, zajrzyjcie tam i pamiętajcie, aby nigdy się nie poddawać! Po burzy zawsze wychodzi słońce!

7. Ustalajcie sobie małe cele, "nie od razu Rzym zbudowano", daj sobie czas, przecież nie przytyłaś wczoraj i nie schudniesz jutro! Nagradzaj się, celebruj małe i duże sukcesy! Nowa bluzka w mniejszym rozmiarze, torebka, extra legginsy do ćwiczeń czy inny prezencik to wspaniała nagroda!

Sport i zdrowa dieta sprawiają, że zmienia się nie tylko wygląd, a także nasze podejście do życia, jesteśmy szczęśliwsi, częściej się uśmiechamy, mamy coraz więcej energii i nie możemy usiedzieć w miejscu. Sprawdzone i potwierdzone :)


22 komentarze:

  1. Kochana musze koniecznie wziąść sie za siebie... jutro poniedziałek, początek nowego tygodnia, poczatek wyzwania. Dwa razy w tygodniu fitness i raz basen plus ograniczenie codziennych przyjemności w postaci smakołyków - myślę, że na początek wystarczy?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny plan! Do dzieła, trzymam kciuki za Ciebie!

      Usuń
  2. też nie lubię biegać, próbowałam kilka razy i nic z tego, zaraz zadyszka, kolka i tracę chęć do wszystkiego- rower tak, uwielbiam :) i rolki, chociaż teraz nie będę miała gdzie jeździć:( do tego zajęcia fitnessu. Najtrudniej jest z dietą, bo mieszkając u babci 'nie mogę wybrzydzać'. Próbowałam gotować dla siebie, ale zaraz są awantury, więc staram się nieco modyfikować jej dania, a części najzwyczajniej nie jem. I do tego nocny głód- nad tym jest mi nadal ciężko zapanować. Od prawie 3 lat ćwiczę powiedzmy regularnie- miałam kilka razy załamania i przerwy kilkudniowe, ale ciągle wracam do tego i jest chyba nieźle:)
    Gratuluję motywacji i życzę kolejnych sukcesów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym jedzeniem, kiedy mieszka się u kogoś, to rozumiem Cię doskonale. Teraz, kiedy mam kuchnię tylko dla siebie to jest łatwiej.

      Usuń
  3. Ja dwa lata temu zaczelam biegac, ale pozniej przeprowadzilam sie w tropiki i bieganie w 100% wilgotnosci to juz nie to samo. Nadal szukam sportu dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, tropikalny klimat to ogromna różnica. Będąc w zeszłym roku na Kanarach, po przejechaniu 12-15 km byłam tak wykończona, jakbym w PL przejechała 2-3 razy tyle.

      Usuń
  4. kurcze chyba troszkę mnie zmotywowałaś bo u mnie to ciężko i z tym ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję wytrwałości i oby tak dalej! Ja osobiście też biegać nie lubię , nie ten wiek , nie ten stan płuc palaczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. zgadzam się z Twoim postem w 100%! ja póki co od prawie roku wprowadziłam 4-5 posiłków dziennie, w których co najmniej jeden posiłek to owoce, dodatkowo zaczęłam wyciskać zdrowe i świeże soki oraz codzienne treningi, póki co to tylko 15-20 minut, ale już się nie mogę doczekać aż przyjdzie wiosna i wyciągnę swój rower i rolki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja czekam na wiosnę bardzo, bardzo !!! Będzie się działo, powodzenia!

      Usuń
  7. Oj tak, ostatnio coraz częściej trenuję w domu (ba, zaraz odpalam Skalpel i działam), a mój facet mówi mi, że coraz częściej chodzę uśmiechnięta, moje łydki wcisnęły się w moje ulubione kozaki sprzed kilku lat, a ja sama zauważyłam, że na moich udach pojawia się więcej mięśni niż tłuszczyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, właśnie o tym mówię. Ten uśmiech zaraz po treningu i później, ta iskierka w oku. To cudowne uczucie <3

      Usuń
  8. Ja już od jakichś 3 tygodni zmobilizowałam się do rozsądnego odżywiania. Teraz jeszcze tylko ćwiczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słońce Moje! Ja się wzięłam za siebie od lutego... i póki co fajnie mi z tym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętasz jak o tym pisałyśmy ? 😍 Trzymam kciuki !!!

      Usuń
  10. Brawo! Ja też ćwiczę, czasem nie mam czasu już na nic ale kilkadziesiąt przysiadów zawsze zrobię :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Podziwiam Cię!!!
    Ja z racji cukrzycy ciążowej musiałam jeść co 2h, ale dla osoby która kiedyś jadła góra 3 posiłki dziennie jest to straszna katorga i przyznam że po przeszło pòł roku nie weszło mi w krew jedzenie co 2h...

    Ze sportu to bieganie i jazda konna sprawiały mi przyjemność. Niestety ze względów zdrowotnych nie wolno mi biegać i praktycznie konno też jeździć - ironia losu...

    Kochana życzę Ci wytrwałości na kolejny czas!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jajko w awokado? Daaawaj przepis - proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O jejku, a mi się tak nie chce.. i nic nie potrafi mnie przekonać, żebym znów zaczęła się ruszać. Cieszę się, że Tobie się udało i idziesz do przodu! Oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :* Zapraszam do obserwacji oraz polubienia mnie w Social Media :)