Relacja: "Dziewczny na rowery" przemierzają Kaszubską Marszrutę

Share this Post Share to Facebook Share to Twitter Email This Pin This
Równo tydzień temu wróciłyśmy z Marzeną (Pomorzanka na Kujawach) z naszej pierwszej wspólnej wyprawy rowerowej, którą zorganizowałyśmy z ramach projektu "Dziewczyny na Rowery" (więcej w tym poście). Wszystko dokładnie zaplanowałyśmy i zrealizowałyśmy plan w 100%! Pogoda dopisała, zdrowie oraz sprzęt również, jednym słowem nie mogło być lepiej! Ale Was na pewno interesują szczegóły i bardzo mnie to cieszy, bo mam dla Was relację, zapraszam!
Ponad miesiąc przygotowywałyśmy się do 3 dniowego wyjazdu, w którym to czasie miałyśmy sporo pracy, planowanie trasy, organizacja sprzętu, sprawdzenie rowerów, przygotowanie zdrowych przekąsek oraz treningi. Na nasz pierwszy wyjazd wybrałyśmy Kaszubską Marszrutę- liczącą ok. 160 km malowniczą trasę rowerową biegnącą przez gminy : Chojnice, Czersk, Brusy i Konarzyny. Trasa jest bardzo bezpieczna, większość ścieżek prowadzi przez las, a od szosy oddziela ją kilkumetrowa, a nawet kilkudziesięciometrowa odległość. Ścieżki biegną przez malownicze kaszubskie wsie, a nawet jeśli musimy jechać ulica, to są one mało uczęszczane, na czym zyskało bezpieczeństwo rowerzysty i komfort jazdy. Przemierzając kilometry podziwiałyśmy piękno Kaszub, a liczne przygotowane i wydzielone miejsca postoju są dokładnie opisane i przygotowane tak, aby spędzić w tych miejscach miło czas. Trasa jest dobrze opisana, po drodze zamontowano mnóstwo tablic informacyjnych, ale brakuje kilka znaków ostrzegawczych, w miejscach, gdzie zjazdy są dość niebezpieczne. 
Bagaży miałyśmy całkiem sporo, czy wszystko było konieczne i potrzebne? O tym poczytacie w kolejnym poście. Ale od razu mogę Wam powiedzieć, że koniecznie zaopatrzcie się w mini produkty kosmetyków, to idealne rozwiązanie w takim wyjeździe.
TRASA
Nasza wspólna trasa zaczęła się w Czersku, skąd wyruszyłyśmy w piątek po pracy i skierowałyśmy się do Brus, gdzie zarezerwowałyśmy nocleg w Gościńcu Jo-Jo. Pierwszy odcinek przemierzyłyśmy w świetnych nastrojach, musiałyśmy jechać drogą, a nie ścieżką, ale było bezpiecznie i ruch nie był duży. Dojeżdżając do miejsca noclegowego, wiedziałyśmy, że dobrze trafiłyśmy. Miejsce było dobrze opisane, a już na progu przywitał nas właściciel Tomek, który prowadzi Gościniec wraz z żoną Kasią. Nasz przystanek był dość szybko, bo po przejechaniu zaledwie ok 25 km, ale to dlatego,że wyjeżdżałyśmy późno wieczorem, a chciałyśmy się na 100% wrzuć w trasę i od soboty rano ruszyć pełne energii, udało się! Tomek z Kasią dodatkowo nas zmotywowali, również są zapalonymi rowerzystami, to czuć! Po pysznym śniadanku, przygotowanym przez Kasię i rozmowie o Kaszubskiej Marszrucie z Tomkiem, ruszyłyśmy przed siebie!
W sobotę kierowałyśmy się do miejscowości Charzykowy, gdzie zaplanowałyśmy 2 nocleg, a po drodze zahaczyłyśmy o kilka świetnych miejsc. Po przejechaniu zaledwie kilku kilometrów zatrzymałyśmy się w miejscowości Brusy-Jaglie, gdzie znajduje się galeria sztuki Józefa Chełmowskiego, znanego kaszubskiego artysty, który niedawno zmarł. Dom, gdzie znajduje się galeria oraz pracownia artysty nadal zamieszkuje jego małżonka, która pozwoliła nam się rozejrzeć. Jednymi z najbardziej rozpoznawalnych dzieł artysty są rzeźbione w pniach kolorowe ule, zajmują one cały przydomowy ogród. Nam rzucił się w oczy także podwójny, bardzo wysoki rower, czy da się na nim jeździć?
Jadąc dalej, dojechałyśmy do malowniczej wsi Drzewicz, która znajduję się między 2 jeziorami Łąckim oraz Dybrzyk. Zatrzymałyśmy się na dłuższą chwilę na terenie pola namiotowego, aby posilić się zdrowymi batonami pełnymi energii i sprawdzić dalszy przebieg naszej trasy. 
Trasa sprawdzona, więc pojechałyśmy dalej, kierunek Swornegacie - Chociński Młyn - Małe Swornegacie, znałam te miejscowości, ale bardziej ze słyszenia, sama byłam w nich lata temu i nie wiele kojarzyłam. W naszym regionie są one bardzo znane, typowo turystyczne i piękne! W Małych Sworach (Małych Swornychgaciach) znajduje się most zwodzony, który umożliwia żeglarzom przepłynięcie Brdy w kierunku Jeziora Karsińskiego, otwierany jest 3 razy dziennie. Z Małych Swórów pojechałyśmy wzdłuż jeziora Charzykowskiego przez Bachorze i Funkę do Charzyków. Zatrzymałyśmy się na chwilę, aby wziąć kąpiel w jeziorze, ale w końcu tylko pomoczyłyśmy nogi i ruszyłyśmy dalej. W Charzykowach zatrzymałyśmy się w OW "Kameralny", który znajduje się przy samym jeziorze oraz promenadzie, posiada on także swój pomost, a nawet łódki czy rowerki wodne. Charzykowy to jedno z najbardziej znanych miejsc letniskowych w naszym regionie, zjeżdżają się tam ludzie z całej Polski, znane jest przede wszystkim z corocznych imprez żeglarskich, pięknej promenady oraz portu jachtowego. W samych Charzykowach oraz okolicach znajdują się liczne miejsca noclegowe oraz restauracje. Mi kojarzy się także z kilku fajnych dyskotek :)
Wieczorem zrobiłyśmy sobie jeszcze przejażdżkę po okolicy i wczułyśmy się w klimat tego miejsca, a w niedzielę z samego rana po śniadanku na naszym tarasie ruszyłyśmy, aby przejechać ostatni, a zarazem najdłuższy odcinek naszej trasy: Chojnice-Chojniczki-Jarcewo-Powałki-Męcikał-Mylof-Rytel-Stodólki i Czersk, gdzie nasza wyprawa się zaczęła i kończy zarazem. 
Chojnice dobrze znamy, więc nie wjeżdżałyśmy już do centrum, a skierowałyśmy się przez Chojniczki do Jarcewa, gdzie podziwiałyśmy przepiękny wyremontowany w ostatnich latach Dwór szlachecki z pierwszej połowy XIX wieku, przy którym znajduje się bardzo zadbany zielony park z unikatowymi drzewami, w tym 500- letnimi dębami. Całość znajduje się w pradolinie Strugi Jarcewskiej. Jestem zachwycona tym miejscem, muszę jeszcze tam wrócić!
Po przejechaniu kolejnych kilometrów, to właśnie na tej trasie ścieżka ma kilka dość niebezpiecznych zjazdów, na które trzeba uważać, trafiłyśmy do Męcikału nad rzeką Brdą, gdzie znajduje się kładka dla pieszych oraz rowerzystów, zbudowana z dala od mostu na drodze, aby przejście/przejazd było bezpieczniejsze i bardziej komfortowe. Woda w Brdzie jest teraz bardzo zielona, zlewa się z zielenią przy rzece.
Kolejnym miejscem, gdzie się zatrzymałyśmy był Mylof, a dokładnie Zapora, gdzie znajduje się zapora wodna, która spiętrza wody rzeki Brdy (zbiornik wodny Zapora). W Zaporze znajduje się zakład hodowli pstrąga tęczowego i punkt etapowy spływów kajakowych rzeką Brdą (z towarzyszącą sezonową infrastrukturą turystyczną). Zaporę, pierwotnie drewnianą, zbudowano w roku 1848, w celu spiętrzenia wody , kierowanej do, mającego tu swój początek, Wielkiego Kanału Brdy ( 27km długości). Jego wody zasilały nadbrzeżne łąki. Jest to najstarszy w Polsce zbiornik, pobudowany dla celów gospodarczych.
Z Mylofu pojechałyśmy do Stodółek, zatrzymując się tylko na chwilę w Rytlu na małe zakupy. W Stodółkach znajduje się Leśna Przystań, którą prowadzą nasi przyjaciele, a miejsce to jest idealne dla osób szukających ciszy i spokoju oraz pragnących pobyć z dala od miejskiego zgiełku. Pensjonat znajduje się bowiem w otoczeniu lasów, a gospodarze oferują poza noclegiem duży ogród, gdzie można wylegiwać się na hamaku, a wieczorem upiec kiełbaski przy ognisku. Właścicielka ugościła nas z otwartymi ramionami, poczęstowała pyszną kawą mrożoną oraz deserem. Relax na huśtawce był cudowny, poczułam się jak za dawnych lat, kiedy huśtałam się całymi dniami u babci. Po wizycie w Leśnej Przystani, ruszyłyśmy w stronę Czerska, gdzie zakończyłyśmy swoją lipcową wyprawę.
Tak jak już wspomniałam, plan zrealizowałyśmy w 100%, wróciły do swoich domów całe i zdrowe, naładowane pozytywną energią i z mnóstwem planów i pomysłów na kolejne wyjazdy rowerowe. Odwiedziłyśmy piękne miejsca, poznałyśmy otwartych ludzi z pasja oraz sprawdziłyśmy swoje możliwości. Wiem jedno, możemy dużo więcej. Podczas całego wyjazdu towarzyszył nam dobry humor, piękna pogoda oraz smaczne i zdrowe posiłki, dzięki #behealthywithNetto.

Jeśli tak jak my, lubicie spędzać czas aktywnie i zdrowo się odżywiać, to już dziś zapraszamy Was na kolejny trip. O szczegółach poinformujemy niebawem. Lubisz rekreacyjną jazdę na rowerze? Lubisz aktywnie spędzać czas? Jeśli chciałabyś / chciałbyś dołączyć do nas i w następną trasę wybrać się z nami, pisz śmiało.

Dziękuje Pomorzanka na Kujawach za wspólny wyjazd, a partnerom wyjazd za wsparcie, między innymi za zdrowe produkty spożywcze, energetyczne batony na drogę, kosmetyki w wersji mini, za aparat Olympus Stylus Tough TG-870, który idealnie sprawdził się na trasie i nie bałyśmy się robić fotek "z rąsi" na rowerze podczas jazdy :P

__________________
Partnerzy wyjazdu: 

https://web.facebook.com/ZmianyZmiany/

http://sekreturody.com/

https://www.olympus.pl/


http://www.bialyjelen.pl/

13 komentarzy:

  1. Rowerowe wypady to jest to! My właśnie szykujemy się na kolejny kilkudniowy trip: wracamy na Rugię, którą ledwo liznęłyśmy dwa lata temu. A lista rzeczy niezbędnych na wyprawie rowerowej bywa zaskakująca. Coś o tym wiemy, gdy z powątpiewaniem spoglądamy na piętrzące się bagaże, które jakoś trzeba zapakować w sakwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wypady rowerowe dają mnóstwo energii, doświadczeń, same dobroci <3

      Usuń
  2. Czytam i wracam myślami do wyjazdu. To była bardzo udana wycieczka. Wierzę, że na jednej nie poprzestaniemy i nasze wspólne wyjazdy będą teraz cykliczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie jestem fanką jazdy na rowerze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszyscy muszą lubić ten sam sport, jaki Ty lubisz? :)

      Usuń
  4. Tak tak tak, na następny wypad jadę z wami!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super sprawą jest taka wyprawa! Szczególnie kilkudniowa :) Sama zastanawiam się nad taką "wycieczką" rowerową z moją przyjaciółką. Ale najbardziej marzy mi się zjechanie całej Polski rowerem, chociaż wiem że przygotowania i sama wyprawa byłyby bardzo ciężkie i czasochłonne. Ale co się nie robi dla pasji ;) Świetny post BTW! Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Taka wyprawa to świetna sprawa. Sama bym się chętnie wybrała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, jazda rowerem to jeden z moich ulubionych sportów :)

      Usuń
  7. Kurcze ale odwaga. Podziwiam i jednocześnie zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesadzasz Kochana, odwaga nie potrzeba, ale chęci i rower :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz :* Zapraszam do obserwacji oraz polubienia mnie w Social Media :)