Relacja z podróży: Grecja, Rodos

Share this Post Share to Facebook Share to Twitter Email This Pin This
Minął już prawie miesiąc od mojego ostatniego urlopu, który początkowo planowałam na wrzesień/październik, ale z różnych powodów musiałam wykorzystać go prędzej. Po raz czwarty padło na Grecję, tym rację pod lupę wzięłam wyspę Rodos, która od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie.

Przez tydzień na wyspie zobaczyłam wszystko, co zaplanowałam, a nawet więcej! Zajadałam się też przepysznymi greckimi przysmakami, co po powrocie było widać na mojej wadze :P

Grecja jest wg mnie jednym z najpiękniejszych krajów na Świecie, pokochałam ją od pierwszego wyjazdu na Kretę, później Chalkidiki, Zakhyntos, a teraz Rodos. Grecy są ogromnymi szczęściarzami!

Hotel, w którym się zatrzymałyśmy znajdował się w miejscowości Faliraki, która znana jest życia nocnego, a także długiej piaszczystej plaży. Miasteczko miało do zaoferowania to, czego potrzebowałyśmy, dlatego korzystałyśmy z tego od pierwszego dnia. Dni mijały, ale nie spieszyłyśmy się, tego nauczyli nas Grecy. Spacery, plażowanie, zajadanie się przysmakami, zakupy, zwiedzanie oraz rozmowy z Grekami, tak właśnie mijały nasze dni.

Odwiedziłyśmy Zatokę Anthonego Quinna, znanego przede wszystkim z filmu "Grek Zorba", rząd grecki podarował Anthony’emu Quinnowi zatokę na wyspie Rodos w podziękowaniu za rolę w filmie „Działa Navarony”, czym przyczynił się do promocji wyspy. Zatokę nazwano imieniem i nazwiskiem aktora. Późniejszy, demokratyczny rząd unieważnił tę decyzję, jednak nazwa zatoki przetrwała do dziś. Zamykająca cypel skała została wykorzystana w filmie „Działa Navarony”, to w jej wnętrzu mieściły się działa.

Nad zatokę wybrałyśmy się pieszo, co szokowało Greków, a nas dziwiła ich reakcja, ponieważ z hotelu w dwie strony miałyśmy jedynie około 6km. Zatoka robi wrażenie, widoki są przepiękne, na miejscu spędziłyśmy prawie całe popołudnie.

Od Greka, którego poznałyśmy na plaży wykupiłyśmy 3 wycieczki, choć chciałyśmy wybrać dwie, to nie było takiej opcji, ponieważ 3 okazała się naprawdę specjalna! Nie wspomnę już o tym, jak wiele zaoszczędziłyśmy wykupując wycieczki u lokalnego sprzedawcy, praktykuję to od lat i jeszcze nigdy się nie zawiodłam, tak było i tym razem! Nie dajcie się namówić na wycieczki fakultatywne z biura podróży, bo ceny są nawet 2 razy droższe, pamiętajcie o tym!

Rejs na wyspę Symi, wspominam i od razu mam uśmiech od ucha do ucha, cudowna mała wysepka, która leży zaledwie 10 km od wybrzeża Turcji. Na wyspę popłynęłyśmy promem, a na miejscu spędziłyśmy kilka godzin, zwiedzając, robiąc zakupy oraz odpoczywając w kafejce. Wyspa jest bardzo znana z połowu oraz sprzedaży naturalnych gąbek i jak możecie się domyśleć, przywiozłam jedną taką gąbkę do Polski. Z Symi przywiozłam także mnóstwo wspaniałych przypraw i herbat, które teraz dopełniają smak moim potraw. 
Kolejnym przystankiem podczas rejsu promem było Panormitis, gdzie nie spędziliśmy zbyt wiele czasu, ale nie było to też potrzebne, ponieważ znajduje się tam Klasztor pod wezwaniem św. Michała Archanioła, a jego zwiedzanie nie zajmuje zbyt wiele czasu.
Kolejną wycieczkę, na którą się wybrałyśmy była "objazdówka" Island Tour, podczas której zobaczyłyśmy między innymi przepiękne miasteczko Lindos, stolicę wyspy Rodos, Monolithos z przepięknym widokiem czy też wieś o nazwie Embona.
Wycieczka na pewno jest godna polecenia, trwa prawie cały dzień, ale warto się na nią wybrać i odwiedzić najważniejsze miejsca na Rodos.

Ostatnią, a zarazem specjalną wycieczką było "Rhodes by Night", która była przygotowana tylko dla nas, dwie Greczynki przyjechały po nas autem, aby pokazać nam jak wygląda stolica wyspy nocą, zobaczyłyśmy wszystko to, z czego słynie Rodos, a także wydałyśmy mnóstwo pieniędzy z sklepikach, których w stolicy nie brakuje. Lokalne kosmetyki, biżuteria, jedzenie, to wszystko trafiło w nasze ręce i powiem Wam, że już od dawna nie kupiłam tylu rzeczy na urlopie, istne pozytywne szaleństwo!

W Faliraki mogę polecić Wam dwie świetne restauracje, gdzie na pewno zasmakujecie prawdziwej i smacznej greckiej kuchni: Kostas Village oraz Desert Rose. Obie odwiedziłyśmy z polecenia prawdziwych Greków, więc oni wiedzą co mówią, a my potwierdzamy.
Wspomniałam już o zakupach, a napiszę jeszcze tylko, że tylu naturalnych kosmetyków długo nie miałam! A może chcielibyście osobny post o moich zakupach?
Na podsumowanie napiszę Wam tylko, że Rodos mnie oczarowało i już za niedługo odwiedzę tę wyspę po raz kolejny !!!
Grecjo, do zobaczenia <3

16 komentarzy:

  1. wow ! Co za zdjęcia i widoki, zaparło mi dech :) idę oglądać jeszcze raz :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo świetne widoki! :) Też jestem zakochana w Grecji, ale lubię mniej komercyjne miejsca. Tam gdzie cisza, klimat i miejsce stworzone przez naturę. Faliraki, z tego co słyszałam, to typowo turystyczne miasto. Ale ma to też swoje plusy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, większość takich miasteczek, gdzie usytuowane są hotele są turystyczne, bo jakby inaczej. Faliraki ma wiele do zaoferowania, nie tylko dyskoteki, piękną plażę, lokalne knajpki, mnóstwo miłych ludzi i wiele więcej. Wszędzie blisko, jak wspomniałam nawet nad Zatokę Anthonego Quinna mogłyśmy przejść się spacerkiem :) Nasz grafik był zapełniony po sam korek, zobaczyłyśmy na prawdę dużo, co zresztą opisałam w poście. Niedługo znów odwiedzę Grecję i mam nadzieję, że wrócę tak samo zachwycona, jak ostatnio. Buziaki :* PS Czekam na Twoją relację.

      Usuń
  3. To właśnie na Rodos wybraliśmy się z mężem w podróż poślubną. Mimo tego, że od tego czasu wiele zwiedziliśmy, do Rodos czuję ogromny sentyment :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, na pewno do końca życia będziesz wspominać Rodos :)

      Usuń
  4. WOW cudowne widoki!!!
    czekam na osobnego posta z greckich zakupów!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, postaram się dodać jak najszybciej, choć już niedługo szykują się kolejne greckie zakupy :D

      Usuń
    2. Ooooo a mogę się podpiąć? Maila piszę :)

      Usuń
  5. Co za zdjęcia!!! Tesknie za jakims słonecznym krajem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jesienią fajnie jest pojechać i wygrzać kości!

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia:) szukam inspiracji bo we wrześniu będziemy z ukochanym jechać w podróż poślubną i ciągle wachamy się między Kreta a Rodos.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :* Zapraszam do obserwacji oraz polubienia mnie w Social Media :)